Keyan Caballa

Description:

Faleen
Bounty Hunter, Gadzeciarz
Wiek: 40 lat

Bio:

Dawno dawno temu, parędziesiąt parseków stąd, byłem młodym idealistą. Republika nie działała, korupcja, korporacje i wogóle. Sami poradzimy sobie lepiej.
Tak na prawdę nie chodziło o jakąś secesję, tylko o reformy. żeby zwrócili na nas uwagę, żeby korporacje i piraci nas nie okradali i takie tam.
No ale potoczyło się inaczej.
Wybuchła wojna. Rząd poparł Konfederację.
Docierały do nas vidy z planet “wyzwalanych” przez klony. Zrujnowane miasta, tysiące ofiar..
Nie przypuszczam, żeby na planetach wyzwalanych przez droidy było lepiej, ale byłem młody, więc się zaciągnąłem.
Trafiłem do Regimentu Dalekiego Rozpoznania, który zasadniczo podlegał pod Wywiad Konfederacji. Przemycaliśmy się na planetę, siedziliśmy cicho przez 2 miesiące, rozpoznanie, czasem dywersja, wskazywanie celów dla okazjonalnego bombardowania czy rajdu.
Koniec wojny złapał mnie w stopniu porucznika, na jakiejś górniczej planecie. Łączność się urwała, więc informacje braliśmy z miejscowych newsów. Rozpuściłem pluton i każdy ruszył w swoją stronę. W pierwszej chwili złapałem transport na rodzinną planetę, ale w połowie drogi zmieniłem zdanie. Napatrzyłem się przez 2 tygodnie na Nowy Porządek i doszedłem do wniosku, że jako znany wywrotowy element, w domu nie mam przyszłości.
I tak zostałem łowcą nagród. Jakiś rok później próbowałem nawiązać kontakt z rodziną, ale nasze miasteczko okazało się mieć optymalną lokalizację pod garnizon i mieszkańców wysiedlono. O ile wiem, zmienili planetę. Jak znam ojca, to na bardzo odludną. I bez garnizonów.

Parę lat upłynęło miło i przyjemnie. Interes się kręcił… Aż trafiłem na nieuczciwego klienta. Doprawił czymś mojego drinka i zamiast zapłacić za robotę sprzedał mnie jakiemuś Huttowi. I tak wylądowałem na kopalnio-plantacji grzybów Gurgun. Średni czas życia na plantacji 2 lata. Toksyczna atmosfera, trujące pyłki, fatalna jakość sprzętu do oddychania i takie tam. Umiejętności utrzymania sprzętu w fatalnych warunkach pozwoliły mi przetrwać parę lat dłużej i przy okazji zdobyć paru kumpli, którym pomogłem. Jeden z nich jak się okazało miał “plecy”. Kiedy przyszła po niego ekipa, zabrali mnie ze sobą. I tak wylądowałem na Ord Radama. Okrótnie zardzewiały i biedny jak szczur, ale wolny.

Keyan Caballa

A Bit of Both... Rosomak Bohun